Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
Chybione konstrukcje III Rzeszy

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
II wojna światowa przyniosła ludzkości ogrom zbrodni, cierpienia i zniszczeń. Gdy w obliczu tężejącego oporu aliantów niemiecki blitzkrieg bezpowrotnie stracił rozmach - a Wehrmacht i inne formacje zbrojne III Rzeszy zaczęły ponosić na wszystkich frontach porażki – Hitler zażądał od swoich inżynierów i naukowców nowych typów broni. Miały one zatrzymać nadciągającą nieuchronnie klęskę bandyckiego reżimu.
Chybione konstrukcje III Rzeszy

Chybione konstrukcje III Rzeszy
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Chybione konstrukcje III Rzeszy
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Chybione konstrukcje III Rzeszy
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

W niemieckich biurach konstrukcyjnych zaczęto opracowywać niemal futurystyczne projekty samolotów, czołgów i innych machin wojennych, niosących śmierć i zagładę. Przynaglani do pośpiechu technicy przenosili na deski kreślarskie wizje broni, z których część, odpowiadająca upiornej megalomanii wodza, okazała się totalnym nieporozumieniem. Do takich nieudanych konstrukcji należał projekt swoistego lądowego pancernika, któremu początkowo nadano nazwę Mamut - a ostatecznie w lutym 1943 roku Maus – czyli mysz.

Pomysł wyprodukowania superciężkiego czołgu powstał w marcu 1942 roku. Monstrum miało poruszać się z prędkością do dwudziestu kilometrów na godzinę, operując w zasięgu blisko dwustu kilometrów. Jazda taka pochłaniałaby jednorazowo grubo ponad dwa tysiące litrów paliwa.

Ostatecznie skończyło się na próbach prototypów, które zostały potem zniszczone. Jeden egzemplarz - złożony najprawdopodobniej z dwóch pojazdów - stoi obecnie w rosyjskim muzeum w Kubince.

Innym kuriozalnym pomysłem było dalekosiężne działo, zwane stonogą, z dodatkowymi komorami, mieszczącymi wspierające ładunki wybuchowe. Ich zsynchronizowane odpalenia miały przyspieszyć pocisk - nadając mu prędkość, pozwalającą ostrzeliwać Brytyjczyków zza kanału La Manche. Jedno z takich urządzeń testowano w pobliżu Międzyzdrojów. I ta broń odwetowa nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Nim zdążono usunąć wszelkie jej wady, tereny lokalizacji owych armat zostały zajęte przez aliantów.

Rozpaczliwą próbą osiągnięcia traconej przez Krigsmarine przewagi na morzach i oceanach była żywa torpeda Neger, złożona z dwóch części. W górnej, pod przezroczystą kopułą, siedział sternik, zaś dolna, odpalana w kierunku wrogich okrętów, była środkiem bojowym. Pojazdy te nie odegrały ostatecznie wielkiej roli, a wiele spośród nich po prostu zaginęło w trakcie wykonywania zadania bojowego.

Pomysł na miniaturowy okręt, mogący operować w zanurzeniu, nie był autorstwa niemieckiego. Nazistów do wybudowania takiej konstrukcji zainspirowało zdobycie w listopadzie 1943 roku niewielkiej brytyjskiej jednostki podwodnej typu Welman. Łódź ta stała się wzorcem dla komandora podporucznika Hansa Bartelsa. Zmontowany w 1944 roku w Lubece prototyp małego u-botta został przejęty przez Kriegsmarine. Co ciekawe – jego próby eksploatacyjne prowadzono na rzece.

W maju 1944 roku rozpoczęto produkcję seryjną podwodnego okręciku o nazwie "Biber". Przed końcem roku powstało łącznie ponad trzysta dwadzieścia takich jednostek. Mogły się one zanurzać do dwudziestu metrów. W małym kiosku miały bulaje, był też peryskop oraz chrapy.

Uzbrojenie stanowiły zamocowane na zewnątrz kadłuba dwie torpedy. Okręt obsługiwał jeden marynarz. To najprawdopodobniej do tych łodzi trafiały korpusy silników i tłoki, odlewane w Bolesławcu.

Pojawienie się w trakcie walk brytyjskiego samolotu bojowego o znakomitych osiągach, wykonanego niemal całkowicie z drewna, było dla Niemców prawdziwym zaskoczeniem. Jego nazwa Moskito przylgnęła potem do nazistowskiego odpowiednika Ta 154, chociaż w istocie nadano mu w III Rzeszy kryptonim Wespe – czyli osa. Opracowanie swoistej odpowiedzi na maszynę aliantów powierzono wytrawnemu konstruktorowi lotniczemu, profesorowi Kurtowi Tankowi. Stąd też owe dwie litery TA, oznaczające aeroplan niemiecki. Miał on nawiązać wyrównaną walkę ze swoim brytyjskim odpowiednikiem.

Tank wykorzystał koncepcję alianckiej konstrukcji, używając także do budowy swojego samolotu drewnianej sklejki. Dzięki temu oszczędzano posiadane resztki deficytowego duraluminium. W owych dwusilnikowych myśliwcach zastosowano stosunkowo łatwo dostępne motory Jumo, instalowane już w bombowcach Ju 88. Do wytwarzania drewnianych elementów płatowca wdrożono między innymi zakłady wcześniej produkujacych meble. Najprawdopodobniej także wtedy do prac włączono fabrykę Huberta Landa w Bolesławcu

1 lipca 1943 roku główny oblatywacz Hans Sander dokonał pierwszego lotu na prototypie. Łącznie do marca 1944 roku wykonano na Ta 154 V1 sto osiemdziesiąt jeden lotów doświadczalnych. I ta maszyna okazała się ostatecznie niewypałem.

Intensywna praca nad nowymi rodzajami niemieckiej broni miała o wiele szerszy zasięg, niż przytoczone tu przykłady. Na szczęście nie wpłynęło to zmianę zasłużonego kresu III Rzeszy. Niestety - przyszłe lata pokazały, że zarówno tragedia pierwszej wojny światowej, jak i straszliwa, krwawa lekcja kolejnej hekatomby niczego nie nauczyła ludzkości. Wszak nadal naiwnie powierza swe losy watażkom wszelkiej maści, gotowym dla własnych celów rozpętać Armagedon …


Zdzisław Abramowicz



Dzisiaj
Niedziela 19 stycznia 2020
Imieniny
Erwiny, Henryka, Mariusza

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl
OtoLubin.pl © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl